Straciła niemal 4 tys. zł. Sprawę zgłosiła w Karpaczu
Dwa kody autoryzacyjne wystarczyły, by mieszkanka regionu straciła niemal 4 tys. zł. Kobieta zawiadomiła komisariat w Karpaczu 3 listopada 2026 roku, po telefonach od oszustów udających bankowca i policjanta.
Rozmówcy przez około 45 minut trzymali ją przy telefonie, nie pozwalając zakończyć połączenia. Najpierw usłyszała o możliwym wycieku danych i próbie dostania się do jej rachunku. Kolejny mężczyzna przedstawił się jako funkcjonariusz zajmujący się śledztwami. Według jego opowieści w proceder mieli być zamieszani także ludzie zatrudnieni w banku.
Presję wzmacniały dokumenty przesyłane e-mailem — miały potwierdzać historię o przestępstwach bankowych. Kobieta uwierzyła, że wykonując polecenia rozmówców, ratuje pieniądze. Wtedy przekazała im kody.
Podejrzaną rozmowę należy przerwać, a informację sprawdzić, dzwoniąc samodzielnie do banku lub policji pod numer znaleziony w oficjalnym źródle. Policjanci nie prowadzą telefonicznych akcji wymagających oddania pieniędzy czy ujawnienia danych rachunku. Także bank nie zabezpiecza oszczędności przez żądanie kodów BLIK.
Nie należy udostępniać rozmówcom haseł, loginów ani kodów, instalować wskazanego oprogramowania czy wykonywać zleconych przez nich przelewów i wypłat. Przed podjęciem decyzji można porozmawiać z kimś bliskim. Jeśli kod został już ujawniony albo pieniądze zniknęły, potrzebny jest pilny kontakt z bankiem — w celu zablokowania dostępu do konta lub podjęcia próby zatrzymania transakcji.
źródło: Komenda Miejska Policji w Jeleniej Górze – Portal polskiej Policji
