W samym sercu cieplickiego uzdrowiska stoi jeden z najbardziej imponujących pałaców Dolnego Śląska. Osiemdziesięciometrowa fasada, monumentalne rozmiary i historia sięgająca XVIII wieku – Pałac Schaffgotschów to budowla, która przyciąga wzrok każdego, kto spaceruje między Placem Piastowskim a Parkiem Zdrojowym. Problem w tym, że większość turystów mija go obojętnie, bo dziś mieści się tu uczelnia.
A szkoda, bo to miejsce kryje prawdziwe skarby. Dwukondygnacyjna sala balowa ze sztukateriami na ścianach i suficie, intarsjowana podłoga z kilku gatunków drewna, klasycystyczne detale zachowane w kilku salach. Tylko że żeby to wszystko zobaczyć, trzeba mieć szczęście – albo być studentem Politechniki Wrocławskiej.
- imponująca barokowo-klasycystyczna architektura
- zachwycające wnętrza z intarsjowaną podłogą
- unikalna sala balowa z pięknymi sztukateriami
- bogata historia rodu Schaffgotschów
- idealne miejsce na fotograficzne wspomnienia
Historia rodu, który stracił zamek w pożarze
Schaffgotschowie pojawili się w Cieplicach z konieczności. W 1675 roku piorun uderzył w ich dotychczasową siedzibę – zamek Chojnik – i strawił ją doszczętnie. Ród, który władał rozległymi dobrami w Karkonoszach, musiał szukać nowego miejsca do życia. Wybrali Cieplice i zamieszkali w starym dworze.
Ale historia lubi się powtarzać. Dwór też spłonął, podobnie jak kolejna rezydencja – pożary w 1770 i 1777 roku zmusiły hrabiego Johanna Nepomucena von Schaffgotscha do podjęcia radykalnej decyzji. W 1784 roku rozpoczęła się budowa zupełnie nowego pałacu, który miał być bardziej okazały i wygodniejszy od poprzednich siedzib.
Projekt powierzono Johannowi Georgowi Rudolfowi z Opola, cenionemu architektowi pracującemu dla śląskiej arystokracji. Prace trwały do 1788 roku, choć ostateczne wykończenie wnętrz przeciągnęło się aż do 1809. Do dekoracji fasady zatrudniono jeleniogórskich rzemieślników – kamieniarza Johanna Kaspara Pausenbergera i rzeźbiarza Augustyna Wagnera. Wnętrza zdobili malarz Anton Paetz i sztukator Johan Joseph Echtler, którzy pracowali w modnym wówczas stylu empire.
Pierwszym Schaffgotschem w Cieplicach był Gotsche Schoff, rycerz na służbie księcia Bolka II Świdnickiego. W dokumentach z XIV wieku księżna Agnieszka Habsburska nazywała go „fidelis etiam dilectus” – wierny oraz umiłowany.
Architektura: barok spotyka klasycyzm
Kiedy stoisz przed pałacem, pierwsza myśl to: ogromny. Fasada ma 81 metrów szerokości, trzy kondygnacje i wysoki czterospadowy dach z lukarnami. To połączenie dojrzałego baroku z formami wczesnoklasycystycznymi – styl przejściowy, charakterystyczny dla końca XVIII wieku.
Elewację dzieli 21 osi okiennych. Uwagę przykuwają dwa symetryczne, trójosiowe pseudoryzality z pilastrami, zwieńczone wielkimi tarczami herbowymi. W kartuszach widnieją herby Schaffgotschów z piastowskimi orłami – nawiązanie do starych powiązań rodu z dynastią Piastów śląskich. Większość okien to proste prostokąty w opaskach, bez zbędnych ozdób.
Fasada od strony parku jest szersza – ma 26 osi – ale skromniejsza w dekoracji. Wnętrza zaprojektowano trójtraktowo, połączone wewnętrznym korytarzem. Parter ma sklepienia kolebkowe z lunetami, piętro – stropy z fasetami, miejscami ozdobione sztukateriami.
Wnętrza, których (prawie) nie zobaczysz
I tu zaczyna się problem dla zwykłego turysty. Pałac od połowy lat 70. XX wieku należy do Politechniki Wrocławskiej, która prowadzi tu Zamiejscowy Ośrodek Dydaktyczny. Sale wykładowe, laboratoria, pokoje administracyjne, biblioteka – typowa uczelnia. Dla przechodniów dostępne są tylko korytarze, jeśli w ogóle uda się wejść do środka.
A szkoda, bo zachowało się sporo oryginalnych elementów. Sala balowa – dziś aula – to dwukondygnacyjne pomieszczenie zaprojektowane przez mistrza Kurza z Kowar. Ściany i sufit pokrywa bogata sztukateria, podłoga to intarsjowana mozaika z różnych gatunków drewna. W kilku innych salach przetrwały stylowe detale: posadzki, obicia ścian, plafony, boazerie.
Studenci i kadra mają szczęście – oglądają te piękności na co dzień. Turyści muszą czekać na specjalne okazje: konferencje, uroczystości uczelniane, koncerty organizowane w pałacu. Takie wydarzenia zdarzają się rzadko, więc warto śledzić informacje na stronach Politechniki Wrocławskiej i lokalnych portali kulturalnych.
Po II wojnie światowej pałac trafił w ręce miasta. W 1956 roku przekazano go Zrzeszeniu Studentów Polskich, które urządziło tu klub studencki „Pałacyk”. W 1972 wybuchł pożar – po remoncie zakończonym w 1975 budynek oddano Politechnice.
Co zobaczyć w okolicy pałacu
Nawet jeśli nie wejdziesz do środka, warto przyjść do Cieplic właśnie ze względu na pałac. Budynek robi wrażenie z zewnątrz, a okolica zachęca do spaceru. Tuż obok znajduje się Park Zdrojowy z alejkami, stawem i starymi drzewami – typowy układ uzdrowiskowy. Z parku rozciąga się widok na Karkonosze.
Plac Piastowski, który graniczy z pałacem od drugiej strony, to centrum Cieplic. Wokół stoją inne zabytkowe budynki związane z historią uzdrowiska – wille, pensjonaty, dawne domy gościnne. Cieplice to jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce, znane z gorących źródeł termalnych odkrytych już w średniowieczu.
Niedaleko stąd prowadzi szlak na ruiny zamku Chojnik – tej samej twierdzy, która spłonęła i zmusiła Schaffgotschów do przeprowadzki. Wycieczka na zamek to około 3-4 godzin, ale warto ją zaplanować jako dopełnienie zwiedzania.
Dla kogo to miejsce
Pałac Schaffgotschów to przede wszystkim gratka dla miłośników architektury i historii. Jeśli interesujesz się śląską arystokracją, barokowym budownictwem rezydencjonalnym albo losami zabytków po II wojnie światowej – to miejsce jest dla ciebie. Fotografia architektoniczna też znajdzie tu swoje – monumentalna fasada, detale kamieniarskie, otoczenie parku.
Dla rodzin z małymi dziećmi może być mniej atrakcyjny, bo nie ma tu żadnych interaktywnych ekspozycji czy zabaw. To raczej punkt na trasie spaceru po Cieplicach niż samodzielny cel wycieczki. Chyba że trafisz na dzień otwarty uczelni albo koncert – wtedy można zobaczyć wnętrza i poczuć klimat dawnej rezydencji.
Studenci i kandydaci na studia mogą rozważyć naukę właśnie tu – nie każda uczelnia mieści się w XVIII-wiecznym pałacu. Politechnika Wrocławska prowadzi w Cieplicach kilka wydziałów, więc szansa na studiowanie w zabytkowych murach jest całkiem realna.
Praktyczne informacje: jak zwiedzać i dojechać
Dostępność dla turystów: Pałac nie jest muzeum otwartym na stałe dla zwiedzających. Można podziwiać go z zewnątrz przez cały rok. Wejście do wnętrz możliwe tylko podczas specjalnych wydarzeń – koncertów, konferencji, dni otwartych uczelni. Informacje o takich okazjach warto szukać na stronie Politechniki Wrocławskiej (filia w Jeleniej Górze) oraz w lokalnych kalendarzach wydarzeń.
Ceny: Oglądanie pałacu z zewnątrz jest bezpłatne. Jeśli organizowane jest wydarzenie otwarte dla publiczności, bilety (jeśli w ogóle wymagane) zależą od charakteru imprezy – od darmowych dni otwartych po płatne koncerty.
Lokalizacja: Cieplice-Zdrój, Plac Piastowski, Jelenia Góra. Pałac stoi między Placem Piastowskim a wejściem do Parku Zdrojowego, nie można go przeoczyć.
Dojazd: Z centrum Jeleniej Góry autobusem komunikacji miejskiej (linie jadące do Cieplic) – około 10-15 minut. Samochodem z Jeleniej Góry też kilkanaście minut, parking można znaleźć w okolicy Placu Piastowskiego. Z Wrocławia to około 120 km (ok. 1,5 godziny), z Karpacza 15 km (20 minut).
Ile czasu przeznaczyć: Na obejrzenie pałacu z zewnątrz i spacer po okolicy wystarczy 30-45 minut. Jeśli dodasz zwiedzanie Parku Zdrojowego i okolic – liczyć można na około 1,5 godziny. Wizyta podczas wydarzenia z wstępem do wnętrz może zająć 2-3 godziny.
Co zabrać ze sobą: Aparat – fasada i otoczenie pałacu to wdzięczne motywy fotograficzne. Jeśli planujesz dłuższy spacer po Parku Zdrojowym, wygodne buty będą przydatne.
Pałac przetrwał II wojnę światową bez większych zniszczeń – w przeciwieństwie do wielu innych śląskich rezydencji. Po wojnie Politechnika Wrocławska przeprowadziła renowację i przywróciła wnętrza do świetności.
Warto pamiętać, że Pałac Schaffgotschów to nie typowa atrakcja turystyczna z biletami i przewodnikami. To żywy obiekt, który pełni funkcję edukacyjną. Można go podziwiać z zewnątrz, docenić skalę i piękno architektury, poczuć atmosferę dawnego uzdrowiska. A jeśli uda się trafić na jedno z rzadkich otwarć – tym lepiej.
